Knot & Wosk

Pracownia · od 2020

Zaczęło się od parapetu na Wrzeszczu

Ola Marciniak w pracowni przy stole z woskiem sojowym

Ola Marciniak, założycielka. Pracownia przy ul. Wajdeloty 12, Gdańsk-Wrzeszcz.

Ola zaczęła lać świece na parapecie w bloku na Wrzeszczu, bo kupne za szybko gasły i pachniały sztucznie. Wzięła garnek po starym mleku, wosk sojowy z internetu i knoty, które przyszły za długie. Pierwsza partia była krzywa.

Druga już mniej. Sześć słoików po dawnym dżemie rozeszło się między sąsiadkami z klatki w jeden weekend — i wtedy zrobiło się poważnie. Przez następny rok pracownią była kuchnia, suszarnią — balkon, a magazynem — pawlacz.

W 2022 roku przenieśliśmy się do lokalu przy ul. Wajdeloty 12. To dawny zakład krawiecki, więc zostały po nim wielkie okna i drewniana podłoga, która skrzypi w jednym miejscu. Nie naprawiamy tego skrzypienia specjalnie.

Wciąż lejemy ręcznie i wciąż w małych partiach — zwykle 40 do 60 świec naraz. Na większej skali wosk sojowy traci charakter, a my tracimy kontrolę nad tym, jak każda świeca stygnie. Nie produkujemy „na magazyn”. Jak się coś kończy, to po prostu się kończy.

Jeden dzień lania

01

Topienie

Wosk rozpuszczamy w kąpieli wodnej do ok. 70°C, potem studzimy do 52°C. Za gorący wosk „spali” zapach.

02

Olejki i lanie

Dodajemy olejki na 8–10% i mieszamy dwie minuty. Lejemy ręcznie, słoik po słoiku, knot trzyma drewniany patyczek.

03

Studzenie

Świece stygną 24 godziny w równej temperaturze. Etykiety naklejamy dopiero następnego dnia, na zimne szkło.

Uczciwie

Czego nie robimy

Nie robimy świec zapachowych „inspirowanych” perfumami znanych marek — to nie nasza droga. Nie sprzedajemy w sieciówkach i nie robimy hurtu na palety. I nie obiecujemy, że świeca „odmieni Twój dom” — to tylko świeca. Dobrze zrobiona, ale świeca.

Zobacz, co robimy